Profil użytkownika rycerzXmuzy

60 sekund (1974)

Najlepszy product placement w historii kina.

[REC] 3: Geneza (2012)

Na seansie radze często spoglądać za plecy - tylko tym sposobem można uratować swój mózg przed infekcją nudy.

Przypadek Harolda Cricka (2006)

Film o literaturze, a nawet szerzej - o sztuce, jej powinności i odpowiedzialności. O tym, że sztuka powinna otwierać nam umysł na nowe emocje, zjawiska, fenomeny. O tym, że sztuka ma zmieniać nasz życie.

Iron Sky (2012)

Iron Sky to film braku, wszystkiego tam jest za mało - humoru, wyrazistości i oryginalności bohaterów, nawiązań gatunkowych do dzieł wcześniejszych itp. Pomysły twórców dobrze wypełniłyby krótkometrażówkę, a ponieważ zdecydowano się na film około 1,5 godziny, to w efekcie dostajemy nudną historię z przebłyskami humoru. Ładny wizualnie ale nudny i mało oryginalny fabularnie film.

The Avengers (2012)

Filmowa drużyna gwiazd - aktorskich i popkulturowych - wszyscy dobrzy i sprawiedliwi w jednym filmie, w jednej drużynie. To tak jakby w jednym teamie grał Messi, Ronaldo, ale i Maradona a nawet Pele albo Guardiola.

W ciemności (2011)

I znów niepowodzenie, i znów nie wyleczymy się z kompleksów wobec zachodu. (Kontekst oscarowy)

Annie Hall (1977)

Minimalne zużycie środków filmowych z jednoczesnym nowatorskim podejściem do nich. Film oparty na jednym bohaterze, a akcja napędzana głównie przez słowa, które są bombą atomowa humoru i inteligencji. Dużo psychoanalizy, dużo śmiechu z psychoanalizy, a przesłanie Freudowskie. Życie nie tylko jest nędzne, ale i zamknięte w dziwnym cyklu nieszczęścia, ciągle powtarzającym się schemacie: nienasycenie - pożądania - chwila satysfakcji - nuda - nienasycenie....
I co ciekawe, ciągle się łudzimy, że uda nam się ten cykl zatrzymać na etapie szczęścia i satysfakcji. Podsumowując - śmiech przez łzy.

Melancholia (2011)

Dla mnie ten film to taka masturbacja dla prawej półkuli mózgowej ( tej odpowiedzialnej za estetykę) . Ładne to, ale trochę kiczowate i zgrane.
Wydaje się, że scenariusz był pisany w czasie depresji, bo chyba tylko wtedy koniec świata jaki znamy można ubrać w tak piękne szaty.
I mam poczucie, ze ten film jest nie tyle realistyczny -romantyczny , co raczej pierwsza część jest realistyczna, a druga romantyczna. Mam tez takie wrażenie, że ta druga część, ta w której film dostaje dopalacza estetycznego, jest tylko snem Justin.To w niej Justin odnajduje namiętność,przeżywa romans z planetą, nabiera sił i jest jedyną spokojną wśród wariatów.
Zdenerwowało mnie wybicie z patosu. Gdy zbliża się do ziemi ta piękna zagłada, gdy dzień szarzeje, gdy koniec już ociera się o ziemie, siostra Justin postawia uciec przed zagładą na wieś samochodzikiem golfowym. Od razu przypomniała mi się scena z Sherlocka 2, gdy Holmes ściga kogoś tam na osiołku.
"Melancholie" raczej się odczuwa niż analizuje.

Rzeź (2011)

I cóż, że temat zgrany, ale jak pięknie opowiedziany, Mistrzu serwuje to, co w jego utworach miejskich jest standardem: zło, sadyzm i podglądającego sąsiad z psem. Można nawet ukuć powiedzenie: "poznaj opinie sąsiada swego po psie jego".
Mamy świetne aktorstwo, kreatywne podejście do tematu,ścieranie się instynktu życia z instynktem śmierci i rollercoaster akcji.
Brakowało mi tylko wpadającego w końcówce Jokera, który wypowiadał by wiekopomne przesłanie: "ich zasady, ich moralność to tylko słaby żart".

Film o chodzeniu po lesie. Zimą 2 (2012)

Na mnie, charyzmą i tą wieloznaczną symbolicznością, najbardziej podziałało emocjonalnie leżące drzewo, które zostaje beznamiętnie ominięte przed podmiot chodzący.